Real Madryt - Juventus Turyn (Liga Mistrzów) 13-05-2015 - Blog Piłkarski - Po Meczu

Real Madryt – Juventus Turyn (Liga Mistrzów) 13-05-2015

Share:

 

Przed środowym rewanżem Ligi Mistrzów fani Królewskich przewidywali ″Manite″, zwłaszcza po tym co zobaczyli w meczu z Valencią w miniona niedzielę. Mimo remisu 2-2.

Real zaczął tak, jak wszyscy się tego spodziewali. Atak, Atak, szybkie akcje, niesamowita intensywność i niezliczona ilość wrzutek. Pierwsze 20 minut gry Realu mogło zwiastować upragnioną remontade. W 23 minucie sędzia podyktował rzut karny po faul na Rodriguezie, którego pewnie wykorzystał Ronaldo. Od tego momentu Real był w finale. Podstawowy plan został wykonany. Niedługo po pierwszym golu Los Galacticos miało świetną okazję na podwyższenie wyniku, ale niestety doskonałego kontrataku nie wykończył Ronaldo, jest to tym bardziej dziwne, że CR7 położył Lichsteinera i miał przed sobą tylko Buffona, ale postanowił podać do ISCO, którego uprzedził obrońca Juventusu. Mina Ronaldo mówiła wszystko. Królewscy po strzeleniu gola trochę zwolnili i kontrolowali spotkanie do końca pierwszej połowy. Nie licząc sporadycznych kontr Juve, które były szybko neutralizowane. Mistrzowie Włoch dobrze utrzymywali się przy piłce, ale nie potrafili przeciwstawić się atakom Realu, które z kolei były, albo dobrze blokowane albo brakowało skuteczności, tak jak w meczu z Valencią.

W przerwie meczu nikt nie miał złudzeń, że to Real zmierza do drugiego finału z rzędu. Juve swoją grą nie zasługiwało na awans. To Królewscy byli zespołem, który miał inicjatywę, ale nie potrafił jej przełożyć na bramki.

Druga połowa to już zupełnie inny mecz. Juventus wyszedł skoncentrowany i spokojny. A Real tak jakby nie wyszedł na drugie 45 minut. Błędem było oddanie inicjatywy Juventusowi. W prawdzie atakowali i byli bardzo blisko strzelenia na 2-0, ale niestety Bale nie potrafił wykorzystać swoich sytuacji i to właśnie w nim wielu widzi winowajcę, przez, którego Królewscy odpadli. Real Madryt w 57 minucie pogrążył były piłkarz Alvaro Morata, który przyjął piłkę w polu karnym, zgraną wcześniej od Pogby i nie dał najmniejszych szans Ikerowi, ktoś powie, że inny bramkarz pewnie by to obronił, ale piłka leciała z dużą siłą z bliskiej odległości, mimo tego, że strzał został oddany w środek bramki. Winę za tego gola ponoszą obrońcy, a w szczególności Ramos, który pozwolił Moracie na przyjęcie piłki i oddanie strzału. Było 1-1 i sytuacja kompletnie się odwróciła, to Juve było w finale, i to Real musiał strzelić chociaż jedną bramkę, żeby doprowadzić do dogrywki. Drużyna Carlo Ancellotiego sprawiała wrażenie wyczerpanej, a bramka na remis kompletnie podcięła im skrzydła. Nie wiem jakie były założenie Realu na druga połowę, ale oddanie inicjatywy Juventusowi nie było najlepszym pomysłem. Ten gol na 1-1 wisiał w powietrzu. A Real nie miał siły odpowiedzieć. W 69 minucie mogło być po meczu, gdyby nie świetna interwencja Casillasa, który obronił strzał Marchisio po podaniu Vidala. Wymowne gesty Alegrigo, który walił się po czole, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że to zamknęło by mecz, ale Casillas tego dnia rozgrywał naprawdę dobry mecz i śmiem twierdzić, że był jednym z lepszych piłkarzy Realu tego wieczoru.  Ostatnie 15 minut meczu to walenie głową w mur przez Real. Obrona Juve zagrała koncertowo z odrobiną szczęścia, ale wielka wagę odegrał brak skuteczności w Realu Madryt. Juventus miał jeszcze okazje w 87 minucie, ale Pogba strzelił w środek bramki i Iker nie miał problemu ze sparowaniem tego strzału. Mecz zakończył się remisem, a końcowy gwizdek oznajmił koniec marzeń o Undecime. W finale miało być El Clasico, na, które czekali zarówno kibice Barcelony, jak i Realu Madryt, ale niestety Królewscy nie sprostali zadaniu obronienia Pucharu Ligi Mistrzów, odpadając w dwumeczu z Juventusem Turyn 2-3.

Absolutnie porażka Realu to wina Carlo Ancellotiego, który ″zajechał″ swoją drużynę i druga połowa była tego świadectwem. Kontuzje też swoje zrobiły i brak najważniejszego zawodnika, ale nawet mniej doświadczony Enrique, zdawał sobie z tego sprawę, że bez rotacji nie przetrwają tego sezonu i teraz widać różnice, jak wygląda Barca a Real.

Bale też zawiódł, a właściwie jego brak skuteczności i to nie tylko w tym spotkaniu. Może Carlo powinien pomyśleć o przesunięciu Walijczyka na lewą stronę, na której wygląda o wiele lepiej i to na niej zachwycał.

Oczywiście kluczowy był jeszcze mecz z Valencią w którym Real dał z siebie 110% procent i niestety zabrakło im sił, a Juventus w ten weekend odpoczywał. Podstawowi zawodnicy Starej Damy, po zapewnieniu sobie Mistrzostwa kilka dni wcześniej zasiedli na ławce. Nie zmienia to faktu, że Real zawiódł. Carlo może za to srogo zapłacić. Real miał w tym sezonie wygrać wszystko, a kończy z pustymi rękami.

Finał będzie bardzo interesujący. Bo Juventus w odróżnieniu od Bayernu, ma świetną organizację obronną i nigdzie nie jest napisane, że to Barcelona już wygrała ten mecz. Football lubi zaskakiwać i niejednokrotnie pokazał, że faworyci nie zawsze wygrywają.

 

 

Real Madryt – Juventus FC 1:1 (1:0)

1:0 23′ Cristiano Ronaldo (rzut karny)
1:1 57′ Morata (asysta: Pogba)

Real Madryt: Casillas; Carvajal, Varane, Ramos, Marcelo; Kroos, Isco, James; Bale, Cristiano, Benzema (66′ Chicharito).

Juventus FC: Buffon; Lichtsteiner, Bonucci, Chiellini, Evra; Marchisio, Pirlo (79′ Barzagli), Pogba (88′ Pereyera), Vidal; Tévez, Morata (84′ Llorente).

 

Skrót meczu:

Share:
Close