Atletico Madryt - Real Madryt (Liga Mistrzów) - Blog Piłkarski - Po Meczu

Atletico Madryt – Real Madryt (Liga Mistrzów)

650
0
Share:
https://instagram.com/p/1ePMN_soJN/?taken-by=realmadrid

Wtorkowy ćwierćfinał Ligi Mistrzów był jednymi z lepszych derbów Madrytu ostatnich lat. Było to 12 spotkanie na przestrzeni dwóch sezonów, a 7 derby w obecnym sezonie. Na Vicente Calderon było wszystko oprócz bramek.

Jednego możemy być pewni, Real wrócić do wielkiej formy jaką prezentował przed Klubowymi Mistrzostwami Świata. Najlepszym dowodem na to była pierwsza połowa, a w szczególności pierwsze 30 minut, w których podopieczni Carlo Ancelottiego absolutnie zdominowali swojego przeciwnika, zamykając go na własnej połowie.  Już w 3 minucie powinno być 1-0 dla Realu, ale niestety Bale nie potrafił wykorzystać 100 procentowej sytuacji, po błędzie błędzie Mirandy. Inna sprawa, że w bramce Rojiblancos stał świetnie tego dnia dysponowany Jan Oblak,  który tego wieczoru kilkukrotnie uratował Atletico, zwłaszcza przy próbach Jamesa Rodrigueza .

Kibice „Królewskich” muszą czuć ogromną ulgę, bo w końcu ich ulubieńcy postawili się drużynie Diego Simeone i rozegrali świetny mecz w którym zabrakło szczęścia, by zwyciężyć. Atletico Madryt miało wielkie problemy żeby stworzyć cokolwiek w pierwszej połowie – nie istnieli na boisku i powinni schodzić przegrywając, gdyby nie ich bramkarz.

Druga połowa to już kompletnie dwie różne drużyny, można zastanawiać się co zrobił w przerwie Simeone, ale podziałało. W pewnym momencie byliśmy świadkami walki ulicznej, do której przyzwyczaiły nas poprzednie spotkania między tymi drużynami. Najbardziej iskrzyło między Mario Mandzukiciem i Sergio Ramosem. Ten pierwszy grał z zakrwawioną głową po jednym ze starć z Ramosem. Mogło się wydawać, że za chwilę ktoś wyleci z boiska, bo sędzia zwyczajnie nie radził sobie w tym meczu. Chociażby zdarzenie z Dani Carvajalem, który uderzył Mario Mandzukica w własnym polu karnym, ale niestety sędzia tego nie widział i sama UEFA odpuściła całą sprawę. Dziwne było to, że Mandzukic zagrał do końca, bo dużo nie brakowało, a skończył by ten mecz wcześniej. Także zaskoczyła mnie zmiana Benzemy za którego wszedł Isco, Hiszpan nie wniósł za wiele do gry. Bardziej oczywistym następcą Francuza wydawał mi się Chicharito, który świetnie odnajduje się w roli jokera.  Ostatnie minuty meczu to sporadyczna przewaga Realu, który starał się zdominować Atletico, które próbowało kontrować i po jednej z takich kontr, po znakomitej akcji Ardy Turana, omal nie skończyło się to golem. W samej końcówce meczu Rojiblancos zwietrzyło szanse na strzelenie gola, ale zabrakło tego czegoś.

Rewanż zapowiada się pasjonująco. Dużym osłabieniem dla Królewskich jest to, że nie zagra Marcelo, który w tym jak i ostatnich meczach grał wzorowo. Tak więc nie odważył bym się wskazać faworyta i uważam, że Atletico ma drobną przewagę bo to jedyna drużyna, która może zatrzymać Real Madryt.

Atletico Madryt – Real Madryt 0:0

 

Sędzia: Milorad Mazic (Serbia).

Atletico Madryt: Jan Oblak – Juanfran, Joao Miranda, Diego Godin, Guilherme Siqueira – Arda Turan, Mario Suarez, Gabi, Koke (83. Fernando Torres) – Antoine Griezmann (77. Raul Garcia), Mario Mandzukic.

Real Madryt: Iker Casillas – Dani Carvajal (85. Alvaro Arbeloa), Raphael Varane, Sergio Ramos, Marcelo – Luka Modric, Toni Kroos, James Rodriguez – Gareth Bale, Karim Benzema (76. Isco), Cristiano Ronaldo.

Skrót meczu:

 

 

Share:
Close